Transmedialny projekt teatru tańca w Laboratorium Idiomów Ruchu i Rytmu Tancerza z Niepełnosprawnością
Spektakl OWSZEM. BYWAŁAM I WIDYWAŁAM został zrealizowany jako eksperymentalna forma teatru tańca, w której twórczość artystyczna została nierozerwalnie powiązana z procesem badawczym nad ciałem z niepełnosprawnością, percepcją sensoryczną oraz nowymi formami dramaturgii ruchu. Projekt ten stanowi kolejne ogniwo w wieloletnich poszukiwaniach Jerzego N. Grzegorka w obszarze transmedialności teatru tańca, idiochoreografii oraz performatyki niepełnosprawności realizowanych w ramach TRUE CODA / KODA KINETIC LAB w Szczecinie.
W zmodyfikowanej wersji spektaklu główną rolę „Divy niegdysiejszej” kreuje Katarzyna Błoch – wybitna polska tancerka poruszająca się na wózku, co nadaje postaci nową, głęboką warstwę znaczeniową, redefiniując relację pomiędzy tekstem literackim a ciałem wykonawczym.
1. Zob. Idiochoreografie a transmedialność sztuki teatru tańca. s. 140 [w:] Idiochoreografia w sztuce teatru tańca osób niepełnosprawnych. Definicja, metody i zakresy oddziaływania [w:] Studia Choreologica VOL.25.2024
DLA WIDZA-UCZESTNIKA
PRZEPŁYW KINETYCZNO-KINESTETYCZNY
tłukło…
– I cały czas tłukło.
– Ale to tak tłukło – całe noce, całe dnie…
– Takie to: uuu-bzbz-viuuu-dududluuu!
– I tak bez przerwy.
– Mówię: Boże, ani spać, ani się położyć. Co tu zrobić?
INSPIRACJA ONIRYCZNA:
FABUŁA:
Bohaterką jest dojrzała kobieta, która niegdyś była primabaleriną i śpiewaczką. Jej przeszłość pełna jest blasku sal koncertowych i reflektorów: występowała w operach i baletach, żyła w blasku sławy. Dziś życie potoczyło się inaczej – wskutek tragicznego wypadku jaki zdarzył się na trasie do Viednia samochód podczas ulewy stoczył się w urwisko. Szofer – Tadeo, najlepszy przyjaciel i kochanek Divy zginął. Ona, połamana – całkowicie utraciwszy wzrok musiała definitywnie pożegnać się ze sceną. Rekonwalescencja i zapewnienia lekarzy o bliskim powrocie do zdrowia stały się długofalową i nader drogą mrzonką. Przez lata żyła w cieniu sławy i pojawiających się jedynie cieniach a może tylko wrażeniach przywracającego się zmysłu wzroku. Musiała zrezygnować tracąc majątek i kontakt z otaczającą ją niegdyś baśniową rzeczywistością. Obecnie mieszka samotnie w starej, dwupiętrowej kamienicy przy ul. Grzybowskiej w Warszawie dziedzicząc mieszkanie na pierwszym piętrze lewego skrzydła po swojej babce. Mieszkanie to pełne jest pamiątek po dawnej karierze: piękne kostiumy, zakurzone fotografie z występów, pęki kluczy do kulis i świętych obrazków, której pojawiły się w jej życiu tuż po wypadku – wszystkie wywołują u niej silną nostalgię za minioną sławą ale i obrazy tragedii zamykającej ten niegdysiejszy już rozdział. Żyje w nieustającym napięciu pandemicznym. Nie wychodzi z domu. Dwa razy w tygodniu ktoś z MOPSU pojawia się ze sklepową torbą wypełnioną łososiem w plastrach, oliwkami i pysznym Koniakiem firmy Martell. Wieczorami popija go podgrzewając kieliszek nad świecą. Tęskni. Jednak czy to wszystko co jej pozostało?
Jednocześnie osobowość bohaterki jest bardzo barwna i pełna sprzeczności. Przejawia wielką nostalgię – często ucieka w wspomnienia o czasach świetności, wierzy, że sceny i aplauzy nadal żyją a nawet, że dzieją się właśnie teraz. Równocześnie cechuje ją duża autoironia – śmieje się z samej siebie i potrafi z dystansem komentować własne niepowodzenia. Kobieta jest też ognista i wybuchowa: mimo choroby nigdy nie traci temperamentu. Większość swojego życia spędziła we Włoszech. Może gwałtownie wybuchać śmiechem lub płaczem, gestykulować z rozmachem i dramatyzmem, tak jakby przed chwilą wykonała skomplikowane arabeski. Ekscentryzm przejawia się w jej zachowaniu i wyglądzie: na co dzień ubiera się elementami dawnych strojów scenicznych (np. koronkowy rękaw czy perłowe kolczyki), traktuje zwykłe przedmioty jak teatralne rekwizyty i swobodnie, a wręcz tańcząc porusza się po mieszkaniu, które sensorycznie i kinestetycznie zna już na pamięć śpiewając pod nosem dawne melodie.
Jerzy N. Grzegorek
- CIAŁO JAKO KON_TEKST
Pierwotna koncepcja dramaturgiczna zakładała, że bohaterką spektaklu jest postać dotknięta utratą wzroku, dlatego kluczowym elementem badań twórczych było pytanie:
Jak ciało z niepełnosprawnością może stać się nośnikiem tekstu, a tekst – mapą ciała?
W wersji z Katarzyną Błoch doszło do transpozycji niepełnosprawności – z niepełnosprawności wzroku na niepełnosprawność ruchową – co nie osłabiło dramaturgii, lecz ją pogłębiło. W ten sposób powstała nowa jakość kontekstualna, w której niepełnosprawność nie jest ilustracją fabuły, lecz aktywną strukturą znaczenia.
Ciało tancerki stało się żywym kon-tekstem: materialnym zapisem pamięci, traumy, siły i transformacji. Idiochoreografia – indywidualny język ruchu wynikający z jej relacji z wózkiem, przestrzenią i rytmem – nie ilustruje tekstu, lecz negocjuje z nim sensy.
Współpraca artystyczna z Akademią Sztuki w Szczecinie
- PRZESTRZEŃ IDIOSENSORYCZNA I MASZYNA RUCHU
Centralnym elementem spektaklu jest Maszyna Idiosensoryczna – autorskie urządzenie stworzone jako interfejs między ciałem tancerki a przestrzenią sceniczną. Maszyna nie tylko wzmacnia ruch, ale stawia mu opór, inicjując dialog sił: ciała, technologii i dramaturgii.
Za jej koncepcję przestrzenną i wizualną odpowiada Karol Pabich – tancerz-aktor i scenograf z niepełnosprawnością słuchu i wzroku. Jego udział nadaje projektowi dodatkowy wymiar badawczy:
przestrzeń spektaklu nie jest projektowana „dla tancerki”, lecz z perspektywy osoby funkcjonującej w alternatywnej percepcji sensorycznej.
Maszyna generuje:
- opór kinetyczny,
- zmienne tempo,
- napięcie dramaturgiczne,
co bezpośrednio wpływa na dynamikę roli i psychofizyczny temperament „Divy”.
- RUCH RYTMICZNY I PJM JAKO ŹRÓDŁO CHOREOGRAFII
W spektaklu zastosowano autorską koncepcję Indywidualnego Ruchu Rytmicznego Jerzego N. Grzegorka (tekst w recenzji / Studia Choreologica 2026), wzbogaconą o potencjał Polskiego Języka Migowego (PJM) we współpracy z Mają Marią Turak.
PJM nie funkcjonuje tu jako system komunikacji językowej, lecz jako:
- źródło gestu,
- matryca rytmu,
- struktura kinetyczna.
Znaki migowe ulegają transmutacji w taniec pantomimiczny, tworząc cielesną narrację „Jaźni / Tyźni ” – postaci rozszczepionej między pamięcią, ciałem a głosem.
*Tyźń – jako słowo, które nie istnieje a jest potencjalnym słowem – mogącym zaistnieć Jerzy N. Grzegorek zaczerpnął z powieści „Kongres Futurologiczny” Stanisława Lema
- GŁOS JAKO MEDIUM KINESTETYCZNE
Decyzja o czytaniu tekstu na żywo przez reżysera stanowiła przełom metodologiczny. Głos nie jest tu narracją, lecz czynnikiem kinetycznym – falą, która:
- wpływa na rytm ruchu,
- buduje napięcie,
- dezorientuje percepcję widza.
Męski głos, czytający kobiecą postać, tworzy przestrzeń performatywnego przesunięcia płci, ciała i tożsamości, co wzmacnia transmedialny charakter spektaklu.
ZNACZENIE PROJEKTU
OWSZEM. BYWAŁAM I WIDYWAŁAM jest nie tylko spektaklem, lecz laboratorium nowej estetyki niepełnosprawności – gdzie:
- technologia staje się partnerem choreograficznym,
- ciało z niepełnosprawnością staje się centrum dramaturgii,
- a głos i ruch współtworzą hybrydalną przestrzeń sensu.
To projekt, w którym badanie i sztuka są jednym procesem, redefiniującym zarówno teatr tańca, jak i społeczne wyobrażenia o ciele, sprawczości i ekspresji.
Obecnie trwają przygotowania do pierwotnie zakładanej wersji z oddaniem głosu niewidomej bądź słabowidzącej tancerce-aktorce.



